
Musiało minąć wiele lat zanim odnalazłem swoją pasję. Nie żałuję ich - dla mnie to proces naturalny. Coś musiałem przeżyć, coś zrozumieć by móc określić swoje potrzeby na tzw. "jesień życia".
Czego zatem dziś mi trzeba: ciszy, ładu, poczucia trwałości, otaczającej urody natury. Wszystko to znalazłem w winie. Nie chodzi mi tylko o jego smak i codzienne towarzyszenie głównym posiłkom. Myślę też o pewnym rytuale obcowania z nim, o poczuciu przeszłości i cudownym, ekscytujacym oczekiwaniu - czym ono będzie za lat kilka, kilkanascie, kilkadziesiąt. Krzew winny żyje tyle co człowiek, a najlepszy owoc daje w połowie swojego życia - czy to nie piękna i kojąca metafora?
Dzisiaj podróżuję w poszukiwaniu tych wartości. Zapraszam ze mna!
Podróż do Włoch 21 czerwca - 26 czerwca 2004 r.
Podróż do Hiszpanii i Portugalii 14 października - 23 pażdziernika 2004 r.