Któż nie słyszał o takich apelacjach jak bordeaux, chablis, champagne czy châteauneuf-du-pape? Pewnie są i tacy, którzy ich nie znają. Ale z pewnością większość osób kupujących wina słyszała te nazwy. A co powiecie na: bonnezeaux, saumur-champigny czy touraine?

To tytuły doskonale znane mieszkańcom Doliny Loary i osobom, które dogłębnie interesują się winem. Ale ogromna większość z ponad 60 apelacji, jak i sam region Doliny Loary mają wciąż trudności z szerszym dotarciem ze swoją ofertą. A szkoda, bo jest to miejsce, w którym rodzi się niezwykła różnorodność win. Często w niewielkich, rodzinnych firmach przywiązanych do tradycji, a nie marketingowych trendów.

Loara w liczbach

Choć mało znana, przyćmiona przez winiarskich celebrytów Dolina Loary, jest wielkim regionem winiarskim. Pod kątem skali produkcji jest na wysokim, trzecim miejscu we Francji. Na jej terytorium znajdują się 63 apelacje. Wśród nich wina wytrawne: białe, różowe, czerwone, wina słodkie i wina musujące. Mamy tu 7000 niepodległych producentów oraz 24 spółdzielnie wytwarzające wina z dostarczonych owoców. Dolina Loary jest drugim, francuskim regionem pod kątem spożycia wina – więc tradycje winiarskie dotyczą nie tylko produkcji. Liczba winiarzy pokazuje, że ważne jest dla nich przywiązanie do ziemi, którą często dziedziczyli od kilku pokoleń. Choć otoczenie ekonomiczne znacząco się zmieniło, spadło spożycie i pojawiła się konkurencja w postaci Nowego Świata, lokalni winiarze nie są podatni na zmianę. Jest to ich skarbem ale też przekleństwem. Bez łączenia się w grupy i nowoczesnych technik produkcji i marketingu co raz trudniej jest im znaleźć klientów. Ale dla vrai vigneron – prawdziwego francuskiego winiarza -oddanie swojej niezależności na rzecz większego tworu często oznacza hańbę i przyznanie się do niepowodzenia. Z drugiej strony wysokie koszty produkcji małych posiadłości, które często mają po kilka, kilkanaście hektarów, nie są konkurencyjne. W opozycji do tej sytuacji stoją duże spółdzielnie, które też historycznie wytworzyły się nad Loarą. Są przykładem współdziałania i optymalizacji kosztów. Niekoniecznie pasują do romantycznej wizji rodzinnych, małych winnic, ale nierzadko tworzą charakterystyczne, jakościowe wina.

Co się pije nad Loarą?

Oprócz cidre, czyli cydru przywiezionego przez mieszkańców sąsiedniej Bretanii pije się oczywiście wina. Lokalne wina. W supermarketach i sklepach specjalistycznych 90% tytułów to miejscowe apelacje. Mieszkańcy nie muszą sięgać po burgundy czy szampany, żeby napić się wina z najwyższej półki. Jak zawsze wszystko zaczyna się w winnicy.

Na zachodzie, do produkcji słynnego muscadet stosuje się szczep melon de burgogne. Odmiana ta daje wina mineralne, surowe, które w wersji sur lie – dojrzewanej na osadzie drożdżowym – nabywają dodatkowego wymiaru. Świetnie pasują do tak popularnych w tej części Loary owoców morza.

W regionach Anjou, TouraineSaumur mamy szczepy chenin blanc, cabernet sauvignon, cabernet francgamay. Z chenin oprócz wytrawych win białych powstają też wyjątkowe botrytyzowane tytuły w apelacjach bonnezeaux, coteaux du layon czy quarts de chaume. Nad Loarą, a dokładnie w okolicy jej dopływu – rzeki Layon – panują dobre warunki do rozwoju szlachetnej pleśni – grzyba Botrytis cinerea. Miejscowe, deserowe wina nie raz wygrywały na konkursach w ciemno ze znanymi producentami z apelacji sauternes. Plasują się wśród najlepszych słodkich win na świecie.

W regionie TouraineSancerre uprawia się też sauvignon blanc oraz pinot noir. Z sauvignon wytwarza się tu także pouilly-fumé – w okolicach miasta Pouilly-sur-Loire, leżącego naprzeciwko miejscowości Sancerre. Z kolei przykłady win musujących to crémant de loirevouvray, ale bynajmniej nie wyczerpują listy „bąbelków” znad Loary – drugiego najstarszego regionu produkcji win musujących.

Nazwy apelacji i szczepów można by wymieniać dalej – tylko, że znacznie lepiej jest ich spróbować, i to na miejscu, do miejscowych serów czy owoców morza.

Po co nad Loarę?

Biura turystyczne polecają zamki nad Loarą. Rzeczywiście jest ich mnóstwo i są majestatyczne. Niektóre z nich też na swój sposób kuriozalne. Jak gigantyczny Château de Chambord. Częściowo projektowany przez Leonarda da Vinci, był zbudowany na zlecenie króla Franciszka I. Miał być dla niego bazą wypadową na polowania, ale w końcu nigdy go nie odwiedził… Nad Loarą jest też polski akcent. W czasie II Wojny Światowej przez kilka miesięcy w miejscowości Angers mieściła się siedziba Polskiego Rządu na Uchodźctwie. Po inwazji wojsk niemieckich na Francję siedziba została przeniesiona do Londynu. Dla miłośników historii nie zabraknie tu ciekawostek i miejsc do zwiedzenia.

Loara to jednak przede wszystkim niepowtarzalna atmosfera. Emanuje cichą i nienarzucającą się naturą, nieco zamkniętymi w sobie, ale serdecznymi mieszkańcami i spokojem. Nie ma tu krzyków i tłumów turystów Paryża czy południowego wybrzeża Francji. Winnice powoli otwierają się na zwiedzających. Wiadomo, wino najlepiej smakuje na miejscu. Zwłaszcza jeśli nalewa je prosto z beczki czy kadzi jego twórca – winiarz z krwi i kości. W oczach producentów muscadet, chinon czy sancerre widać jeszcze czasami iskrę pasji, swojej drogi.

Jan Czyż