Majestatyczny herb papieski wyżłobiony w szkle, potężna budowa, moc i nimb najstarszej francuskiej apelacji – niewiele jest win, które historia rozpieściła taką legendą i szacunkiem wielu pokoleń jak Châteauneuf-du-Pape. Dzisiaj zdarza się, że ten piedestał, na którym stoi, ciąży mu bardziej niż masywne butelki, do których jest rozlewane. Tymczasem, jeśli przymknąć nań oko, okaże się, że pod wieloma względami jest to wino na wskroś nowoczesne, łączące w sobie całe piękno Prowansji – jednocześnie zmysłowe, hedonistyczne, eleganckie i niepozbawione świeżości.  

Papieskie początki

Zdarzyło się tak w historii papiestwa – z wielką korzyścią dla wina! – że głowa Kościoła zasiadała nie w Rzymie (tam akurat rezydował ktoś inny), a w Awinionie na południu Francji. Dwór papieski okazał się być wdzięcznym klientem południoworodańskich win, a co ważniejsze – miał zdolności wypromowania ich w ówczesnym świecie.

Ten talent przypisuje się głównie urodzonemu w Cahors Janowi XXII, który zasłynął kanonizacją Tomasza z Akwinu i słabością do win z Châteauneuf, małej miejscowości nieopodal Awinionu. Te ostatnie spodobały mu się na tyle, że nadał im miano “win papieża” i rozsławił w średniowiecznej Europie. W 1923 r. pamięć o tych początkach była na tyle żywa, że Châteauneuf-du-Pape utorowało drogę do francuskiego systemu apelacji AOC.

Pinot południa

Jak nie przestraszyć się wina z taką historią dzisiaj, kiedy rynek zdobywają nowoczesne etykiety, kryjące wina zwiewne, o niewysokiej zawartości alkoholu? Odpowiedź jest prosta: spróbować i jeszcze raz spróbować. Pod nazwą Châteauneuf-du-Pape kryje się cała masa różnych stylów – od mocno owocowych, pijalnych i atrakcyjnych za młodu po wymagające uwagi i czasu, by w pełni pokazać swoje zalety. Jednak częścią wspólną większości z nich jest szczególna zmysłowość, będąca zasługą jednej odmiany: grenache.

W Châteauneuf-du-Pape dozwolonych jest aż 18 odmian, ale to właśnie grenache jest tą najważniejszą. Odporność na choroby sprawiła, że zachowało się tam sporo starych krzewów tego szczepu. Jeśli dodamy do tego fakt, że rosną na wyjątkowej nawierzchni złożonej z otoczaków (galets) i że zazwyczaj oszczędza się grenache kontaktu z nowym dębem, nie dziwi, że potrafi dać wina wyjątkowo świeże, zmysłowe i finezyjne jednocześnie.

Jancis Robinson napisała niedawno, że właśnie nadszedł czas grenache i coś w tym niewątpliwie jest. Odmiana zwana czasami “pinotem południa” ma wszystko, czego oczekuje dzisiejszy konsument: soczystość, pijalność, gładkość, szeroką gamę aromatyczną i seksapil. Nieważne, czy wcieli się w wino z Prioratu, Południa Francji, czy Australii – jej najlepsze interpretacje emanują seksapilem i elegancją, obok których ciężko przejść obojętnie.

Grenache w poważnym, papieskim wydaniu, dobrze komponuje się z dzikim ptactwem, ziołami prowansalskimi, stekami (szczególnie krwistymi), cielęciną, a według niektórych brak wyraźnych aromatów beczkowych predestynuje to wino nawet do łączenia z rybami.

Chrzczone papieskie?

Odmiana ta znacznie lepiej radzi sobie z globalnym ociepleniem niż taki syrah, którym powoli zastępuje się w Châteauneuf mourvèdre. Nie rozwiązuje to do końca problemu wysokiego poziomu alkoholu, który w ostatnich latach rzadko schodzi w winach papieskich poniżej 14,5%. Rozwiązaniem bywa tzw. odwrotna osmoza, ale pojawiają się w Châteauneuf-du-Pape tacy, którzy twierdzą, że należałoby zalegalizować dodawanie do tamtejszych win… wody. To oczywiście śpiew przyszłości, ale kto wie, jak skończy się ta dyskusja.

Tymczasem pojawiają się w Châteauneuf coraz ciekawsze trendy. Ambicją wielu producentów jest posiadanie co najmniej kilku etykiet, z których każda jest innym kupażem, lub odzwierciedla inne siedlisko. Coraz więcej jest też naukowego podejścia do winifikacji, jak w przypadku młodego enologa Xaviera Vignon, jednego z najbardziej znanych rodańskich négociants i flying wine makerów, który ze skupowanych gron robi cenione, autorskie blendy.

To wszystko pokazuje, że historia Châteauneuf-du-Pape ciągle pisze się na nowo, a siedem wieków historii nie wystarczyło, żeby stworzyć idealny, ponadczasowy wzorzec tego wina. I bardzo dobrze: w końcu jedną z największych zalet wina jest to, że przechowując pod korkiem pamięć o swoim początku, z każdym rokiem się zmienia.

Sławomir Sochaj


CHCESZ OTRZYMYWAĆ ARTYKUŁY O WINIE, INFORMACJE O NOWOŚCIACH I PROMOCJACH?
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER >