32 stopnie w cieniu, powietrze falujące od upału – jeden z tych niewielu dni, kiedy temperatura w Warszawie jest wyższa niż w Madrycie. Na krótko przed rozpoczęciem spotkania nad miastem przeszła burza, a samochody stanęły w korkach. Cud, że większości gości udało się dotrzeć na czas.

Degustacja win hiszpańskich Coloma

Ostatnie chwile przed dugustacją

Na początek degustacji w warszawskim Forcie Sokolnickiego – prezentacja regionu Estremadura. Usłyszeliśmy kilka zdań na temat regionu i historii rodziny Coloma. Wstęp był krótki i treściwy – i dobrze, bo po dusznym, upalnym dniu wszyscy z niecierpliwością czekali na bohatera wieczoru.

Wreszcie pojawiło się wino. Dobrze schłodzony, aromatyczny, orzeźwiający muscat wywołał spore poruszenie i uśmiechy aprobaty. Coloma Dry Muscat. Zaopatrzcie się w to wino, jeśli chcecie zaskoczyć znajomych. Miodowe aromaty dają się wyczuć zanim jeszcze pokręcicie kieliszkiem, natomiast pierwszy łyk to zaskoczenie, bo spodziewamy się rozbuchanej słodyczy, a spotykamy się ze zdyscyplinowaną kwasowością. Felix Coloma, nasz gość i producent miesiąca, zapewnia, że to wino dobrze komponuje się nawet ze szparagami i karczochami, a więc warzywami, o których mądrzy ludzie piszą, że z winem ich łączyć nie należy. Polecamy je również na aperitif i do popijania solo.

Degustacja win hiszpańskich Coloma

Schłodzony, aromatyczny muscat

Po winie białym przyszła kolej na róż. Coloma Rosado Pinot Noir. Czy jest lepszy moment na picie różowych win niż upalny początek lata? Zanim na dobre rozgrzeją się grille, zanim będziemy szukać „czegoś z beczką”, do steków i karkówki obficie posypanej przyprawami, róż będzie w sam raz. To wino na pewno nie przytłoczy nas nadmiarem aromatów – jest zwiewne, delikatnie owocowe i fantastycznie prezentuje się w kieliszkach. Tylko mała uwaga: trzeba je porządnie schłodzić przed podaniem. Ciepły – różowy może być tylko kompot.

Coloma Vina Amelia Tinto to pierwsze czerwone wino tego wieczoru. W 1973 roku urodziła się Amelia Coloma. Tego samego roku jej ojciec posadził nową winnicę. I córka, i winnica dostały to samo imię – Amelia. Wino również tak się nazywa. Notabene – wyprodukowane przez Amelię, która poszła w ślady ojca i przejęła rodzinny biznes. Amelia-kobieta to silna, świetnie wykształcona, przebojowa Hiszpanka. Amelia-wino to kupaż trzech odmian – garnacha, tinto roja i syrah. Piękny kolor, owocowe aromaty i odrobina pikanterii. Aż dziwne, że butelka kosztuje mniej niż 30 zł.

Coloma Cuvee Tinto – kupaż cabernet sauvignon, syrah i garnacha. Cabernet używany do produkcji tego wina spędził trzy miesiące w dębowych beczkach, dzięki temu wino jest bardziej złożone od poprzedniego. To najlepiej sprzedające się wino z portfolio Colomy. Jedno z tych, które lepiej pić, niż o nim opowiadać. Stworzone jako „wino dla wszystkich” rzeczywiście może się podobać każdemu.
Coloma Garnacha Roja. Niemieccy dystrybutorzy zapewniają, że znakomicie komponuje się z pieczenią z jelenia z sosem żurawinowym. Cóż, jeśli akurat nie macie kawałka jelenia pod ręką, śmiało można podać je z dziczyzną, baraniną i innymi potrawami cięższego kalibru.

Degustacja win hiszpańskich Coloma

Nie zabrakło też win czerwonych

Coloma Castillo Torre-Bermeja Graciano, czyli Zamek Czerwonej Wieży. Miejsce istnieje naprawdę i w dodatku dojrzewają tam wina. To wino, inne od pozostałych za sprawą 6 miesięcy w dębowych beczkach, to zapowiedź nowego trendu w winach Amelii. – Bo musicie wiedzieć, że moja siostra lubi w winach owocowy charakter – mówi Felix. – Zdaniem Amelii beczka to pojście na łatwiznę, ponieważ beczka robi swoje i traci się wpływ na charakter wina. W przypadku graciano po raz pierwszy zastosowaliśmy nowe amerykańskie beczki. Takie działania sprawdzają się w Riojach i to nas zainspirowało.
Powiedzenie, że wszystkie „Colomy” są do siebie podobne byłoby zbytnim uogólnieniem, faktem jednak jest, że wina z tej bodegi mają wspólny mianownik. Owocowy styl Amelii jest mocno wyczuwalny.

Na koniec szybki skok z Hiszpanii do Paryża. Pamiętacie film „Amelia”, o francuskiej dziewczynie zarażającej wszystkich radością życia, uśmiechem i pozytywnym podejściem do świata? Wygląda na to, że wszystkie Amelie tak mają.

Iwona Tarnowska-Ciosek