Do historii polskiego kina przejdzie z pewnością anegdota z zeszłorocznego rozdania Oscarów. Kiedy Paweł Pawlikowski odbierał Oscara za “Idę” z rąk Nicole Kidman, niespodziewanie wyszedł na scenę sam. Później okazało się, że odtwórczynie głównych ról – Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska – przegapiły ten moment, bo wyskoczyły akurat na korytarz… napić się wina. Historia byłaby bardziej smakowita, gdybyśmy wiedzieli, jakie wino wygrało z najbardziej pożądaną statuetką w świecie filmu. A jak będzie w tym roku? Kto będzie świętował z kieliszkiem i co – to dla nas pytanie dużo ważniejsze – się w nim znajdzie? Samo wróżenie, kto dostanie Oscara, jest passé. Prawdziwą frajdą jest wróżenie, co zwycięzcy wypiją po otrzymaniu statuetki!

new-year-s-eve-ceremony-champagne-sparkling-wine_new

Wśród nominowanych za najlepszy film znalazł się “Most szpiegów” Stevena Spielberga, kolekcjonera nagród i konesera wina. Całkiem możliwe, że po ewentualnym zdobyciu kolejnego Oscara reżyser otworzy wino ze swojej przydomowej winnicy w Górach Santa Monica. A może znów – tak, jak wtedy, kiedy dostał nagrodę Kennedy Center – zdecyduje się na Robert Biale Black Chicken Zinfandel z Napa Valley?

Cate Blanchett, nominowana do nagrody za najlepszą rolę kobiecą (“Carol”), być może postawi po ceremonii na jakieś dobre rosé. Parę lat temu przyznała, że przygotowując się do roli w filmie “Blue Jasmine”, przesadziła z degustacją różowego wina. Nie zdradziła jakiego, ale pamiętając ją z roli w “Utalentowanym Panu Ripley’u”, łatwo wyobrazić sobie, że było to włoskie rosato.

Nominowany za najlepszą rolę drugoplanową Sylvester Stallone, przyłapany kiedyś przez kamery z butelką wina w ręku, tłumaczył, że to na cele medyczne. W przypadku tak zatroskanego o swoje zdrowie aktora nie od rzeczy będzie świętować Oscara kieliszkiem wina z odmiany tannat. Ten francuski szczep jest bogaty w procyjanidyny, które obniżają krzepliwość krwi i poziom cholesterolu. Jego mocarne taniny dobrze korespondują przy okazji z wizerunkiem Stallone’a. 


Zdobywca Oscara za całokształt twórczości,
Ennio Morricone, jest nominowany za najlepszą muzykę już po raz szósty, tym razem za ścieżkę dźwiękową do „Nienawistnej ósemki” Quentina Tarantino. Pochodzący z Rzymu kompozytor jest zadeklarowanym patriotą lokalnym, który być może postawi na butelkę z rodzinnego Lacjum. Warto przy okazji przypomnieć jego utwory nawiązujące do wina: Il vino e l’uva oraz Champagne And Morphine.

W jednej ze scen filmu biograficznego “Steve Jobs” tytułowy bohater zostaje obdarowany po premierze Macintosha butelką Château Margaux 1955. Jeśli nagrodą Akademii dostanie jego odtwórca Michael Fassbender, powinien oczywiście otworzyć to właśnie wino. No, chyba, że zrobił to już na planie…

Na Bordeaux postawi też z pewnością Charlotte Rampling, nominowana za rolę pierwszoplanową w filmie „45 lat”. Angielska aktorka w jednym z wywiadów przyznała, że jej ulubionym winem jest Château Chasse-Spleen z Moulis-en-Médoc. Bordoski klub Hollywood liczy zresztą więcej członków, wśród których warto wymienić także Matta Damona, znanego miłośnika win, nominowanego za rolę w filmie “Marsjanin”.

Matt tym razem pewnie obejdzie się smakiem, bo, jak ćwierkają wróble, wytęsknioną statuetkę dostanie w końcu Leonardo di Caprio, nominowany za rolę w “Zjawie”. I tu docieramy do najbardziej wyczekiwanego werdyktu Akademii Filmowej. Ci którzy trzymają kciuki za Leo z pewnością mają w głowie słynny kadr z “Wielkiego Gatsby’ego”, w którym aktor wznosi lampkę szampana. Czy faktycznie skończy się na szampanie? Chyba nie może być inaczej. Podobno w swoje 38. urodziny wydał parę milionów dolarów na kilkanaście butelek szampana Armand de Brignac. Jeśli tak zaszalał wtedy, strach pomyśleć, jak będzie teraz…

Czy Oscara dostanie w końcu di Caprio, czy nie, można spodziewać się, że do sprawy jego wyczekiwania nawiąże Chris Rock, komik, który poprowadzi niedzielną galę. Niezłą próbkę humoru dał już w zapowiedzi ceremonii, w której zachęca do oglądania gali z półmiskiem popcornu i kieliszkiem wina, a właściwie… Zresztą, zobaczcie sami:



U nas będzie już późna noc, tym bardziej pamiętajmy, by nie pomylić naczyń.

Sławomir Sochaj