Urok Dnia Kobiet po części wiąże się z budzącą się do życia naturą. Po zimie przychodzi wiosna, dni robią się dłuższe, pogoda przyjemniejsza. W takich okolicznościach przyrody obchodzimy święto piękniejszej połowy społeczeństwa. Aż chce się kupić tulipana dla koleżanki, czekoladki dla szefowej, bukiecik goździków dla narzeczonej. Prawda? No właśnie. A prawda jednak jest taka, że jeśli chcesz sprawić kobiecie przyjemność, to wcale niekoniecznie powinieneś podarować jej bukiet czy bombonierkę. Pomyśl o butelce dobrego wina. Jakiego? Możesz liczyć na naszą radę.

Na pytanie o wino dla kobiety przeciętny pracownik przeciętnego sklepu winiarskiego zasugeruje: białe, półsłodkie, coś lekkiego. Serio? Powiedzmy szczerze, to banalna odpowiedź dla banalnej kobiety. A przecież my nie chcemy takie być. I gust mamy znacznie bardziej wykształcony. Półsłodkie lekkie wina zostawiamy więc podlotkom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z najlepszym napojem świata. Bynajmniej nikogo nie krytykując, bo koniec końców – każdy z nas od tych banalnych win zaczynał.

Spragnione Sauvignon Blanc

Niech to będzie nasz pierwszy typ. Sauvignon Blanc to szczep dość standardowy, ale niezawodny. Żeby było bardziej egzotycznie, niech pochodzi z RPA, z winnicy Lothian Vineyards. Ma być niesztampowo, więc sięgnijmy po wino ze zdecydowanie oryginalna nazwą: „Horny Owl”, czyli… napalona sowa! Musimy przyznać, że nie do końca wiemy, co autor miał na myśli oprócz tego, że zdradził swoje niewątpliwe poczucie humoru. Zresztą, niech nazywa swoje wina jak chce, dopóki będą one takie, jak to! Oryginalne, zachwycające owocowymi aromatami i akcentem zielonego pieprzu. To wino, do którego aż chce się wracać i pewnie zrobimy to w sezonie szparagowym, bo sauvignon blanc do szparagów jest jak znalazł. Idealnie komponuje się z delikatnymi daniami, choć – jak sama nazwa wskazuje – nie zaszkodzi mu też odrobina pikanterii!

Wino musujące zmienne jak kobieta

Kobiety najbardziej na świecie kochają diamenty i… bąbelki. W sytuacji, w której cena tych pierwszych jak na złość nie zamierza spadać, polecamy musujące prosseco Rosalia z winnicy Giusti. To lekkie, świeże i bardzo rześkie wino, w sam raz na sympatyczny wieczór. Trzeba też przyznać, że Rosalia wydaje się być naprawdę uniwersalna. Nie jest ani zbyt lekka, ani zbyt wytrawna, i jak każda kobieta – jest zmienna. Świetnie sprawdzi się jako aperitif, ale równie dobrze można nią wznosić toasty, nawet na weselu. Ja chętnie bym ją zabrała na spacer po plaży w upalny, letni wieczór.

Recepta na planetarną gorączkę

Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. I to wyjaśnia liczne kłopoty z komunikacją i nieporozumienia. Receptą na tę planetarną gorączkę może być nie tylko odkrycie nowej galaktyki przez NASA, ale przede wszystkim – wspólnie wypita butelka dobrego wina. Najważniejsze to nie myśleć sztampowo. Choć statystyki mówią, że kobiety częściej wybierają wina lżejsze, to gwarantujemy, że są wśród nas także miłośniczki ciężkich i mocniejszych win czerwonych. I właśnie dla fanek takich win mamy dobrą wiadomość: winnica Lothian Vineyards produkuje czerwoną wersję spragnionej sowy „Horny Owl”. Smak tego shiraz budzi skojarzenia z mocniejszymi przyprawami korzennymi, ale jednocześnie daje wrażenie pijalności dzięki swojej smukłej strukturze i braku przesadnego garbnika. Co najważniejsze, podstawą do stworzenia tego wina jest przeświadczenie twórców, że wino powinno cieszyć. Zgadzamy się. I zatem niech cieszy, wszystkich, niezależnie „z jakiej planety” pochodzą.

Iwona Tarnowska-Ciosek

Zdjęcie główne © Jakub Kapusnak, foodiesfeed.com