Święta…dla niektórych przeżycie czysto duchowe, dla innych okazja do spotkania z najbliższymi i beztroskiego zajadania pyszności. No właśnie, czy wyobrażamy sobie święta bez suto zastawionego najlepszymi słodkościami stołu? A co najgorsze bez wina? To co nas bez wątpienia z Asią łączy, to wręcz natychmiastowa odpowiedź przecząca!

Przedstawiamy Wam lekkie jak piórko słodkości z książki Sama Słodycz Joanny Matyjek, do których dobrałam niewinnie kaloryczne wina z książki Winne Osobliwości, mojego współautorstwa.

Najciemniejsze wino białe i tartaletki kawowe

Tartaletki kawowe może nie są naszym pierwszym skojarzeniem ze świątecznym stołem, ale kto z nas przejdzie obojętnie koło tych cudów pachnących świeżo parzonym espresso i słodką figą? Kierując się zasadą podobieństwa dobierzmy do nich ciemne jak smoła wino z gorącej Andaluzji. Ta kraina słońca, corridy i wina wzmacnianego, znana również ze swoich genialnych win słodkich. Na północny wschód od apelacji Jerez-Xéres-Sherry, w miasteczku Aguilar de la Frontera mieści się nietuzinkowa, działająca nieprzerwanie od 1922 roku winiarnia Toro Albalá. Producent wytwarza wina słodkie w ramach apelacji Montilla-Moriles. Przypominają one klasyczne hiszpańskie sherry, lecz produkowane są wyłącznie z białej odmiany pedro ximénez. Nie od dziś wiemy, że cukier jest jednym z najlepszych  konserwantów. Jako że jego zawartość w tamtejszych winach sięga – bagatela! – ponad 350 gramów, całkiem nieźle mają się tu wina pamiętające czasy drugiej wojny światowej. Aromaty śliwki, lukrecji, ciemnej czekolady, kawy, czarnej porzeczki i orzechów idealnie wpisują się w zimową atmosferę. Złożony smak podkreśla ponadto aksamitna słodycz i niekończący się finisz. Z zakupem tego nieprzeciętnego wina nie należy zwlekać, gdyż jego dostępność jest mocno ograniczona. Z kolei z konsumpcją już niekoniecznie, bo, jak rekomenduje sam producent, wino będzie ewoluować przez kolejne czterdzieści lat! My tyle czekać nie będziemy i czym prędzej skonsumujemy go przy świątecznym stole.

Najświętsze wino i diabelsko dobre pierniczki

Droga do raju bywa kręta i wyboista. Jednak diabelsko dobre, pachnące kardamonem pierniczki mają bez wątpienia szanse otworzyć jego bramy. A jak już o raju mowa, skosztujmy ich z winem, którego sama nazwa przybliża do świętości. Vin santo, w swobodnym tłumaczeniu „wino święte”, jedno z najlepszych włoskich win deserowych, wytwarzane w Toskanii. Pochodzenie jego nazwy jest przedmiotem licznych sporów, jednak gros legend głosi, że może być ona wynikiem  powszechnego i długotrwałego wykorzystywania wina do celów sakramentalnych.  Bursztynowa barwa, gęsta struktura, mnogość aromatów przywodzących na myśl kwiat pomarańczy, morele, karmel, orzechy czy kawę, no i wreszcie ogromna zawartość cukru, która jest zasługą metody appassimento. Oto w celu uzyskania jak największej koncentracji cukru w moszczu grona poddawane są procesowi suszenia, który trwa zazwyczaj od trzech do sześciu miesięcy. Po tym czasie właściwie już nie tyle winogrona, co rodzynki są delikatnie wyciskane i rozpoczyna się wyjątkowy proces fermentacji przerywany przez surowe, mroźne zimy, które to usypiają pracujące drożdże, pobudzane na wiosnę do dalszej wytężonej pracy. Po zakończeniu procesu fermentacji wino przez minimum trzy lata dojrzewa w małych beczkach zwanych caratelli, tradycyjnie wykonanych z kilku rodzajów drewna. Istne czary!

Najbardziej aromatyczny szczep i puszysty sernik

Z sernikiem jest zupełnie jak ze szczepem gewurztraminer – albo go kochamy, albo nienawidzimy. My należymy bez wątpienia do fanów zarówno wina jak i tego ciasta. Gewurztraminer uznawany jest za najbardziej aromatyczny szczep na świecie. I nie chodzi tu wyłącznie o intensywność aromatu – pod tym względem niejeden riesling czy nowozelandzkie sauvignon rozłoży go na łopatki. Chodzi o intensywność połączoną ze złożonością i wyrazistością aromatów – a tu gewürz nie ma sobie równych. Wina słodkie na  bazie tego szczepu kuszą nutami owoców liczi, konfitur z płatków róży, gardenii, grejpfruta, mango i korzennych przypraw. Wszystko to składa się na niezwykle aromatyczną całość, którą wprost idealnie uzupełni kremowa struktura puszystego sera z białą czekoladą. Z kolei słodycz tego duetu kapitalnie zbalansują świeże, kwaśne maliny. Wszystkich, przerażonych perspektywą dodatkowych kilogramów pragnę uspokoić – według amerykańskich naukowców kieliszek wina zastępuje godzinę na siłowni, zatem bez wyrzutów sumienia możemy pozwolić sobie na dodatkowy kawałek tego cuda.

„Sama Słodycz” to słodka książka Joanny Matyjek, autorki bloga Odczaruj Gary i właścicielki Studia Odczaruj Gary. To proste i wykwintne przepisy dla początkujących i zaawansowanych w sztuce cukierniczej. Joanna Matyjek dzieli się swoimi przepisami, przy okazji opowiadając historie rodzinnych wypieków, ale także inspiruje i zachęca do eksperymentowania. Pomiędzy przepisami znajdziecie opowieści o tym, jak powstawały i skąd pochodzą słodkości. Ta książka to mnóstwo anegdot do czytania, przy okazji pieczenia i delektowania się słodkimi potrawami.

 

Link do sklepu

Wydawnictwo Zwierciadło

Redaktor Inicjująca: Edyta Woźnica