Wkraczanie w świat wina to proces. Nauka świadomej degustacji przeważnie zaczyna się od dużej dozy sceptycyzmu, podobnie jak w przypadku nabywania umiejętności doceniania wyrafinowanej muzyki czy sztuki. Próba przeskoczenia kolejnych etapów może odebrać nam przyjemność ze smakowania wina lub całkowicie zniechęcić do tego tematu. Zatem od czego zacząć? Jakie kryteria powinno spełniać wino, które docenią winiarscy sceptycy? Warto zwrócić uwagę na kilka podstawowych aspektów.

wina dla sceptykow blog

Słodycz

Nie ma chyba słowa, które budzi większą grozę u winiarskich sceptyków, niż „wytrawny”. Jako, że uwielbiamy wszystko co słodkie nie inaczej jest z boskim trunkiem. Stąd ogromna popularność win zaliczanych do grupy półwytrawnych czy półsłodkich. Tutaj prym wiodą wina z tzw. późnego zbioru (late harvest, spatlese, ventange tardive), w szczególności niemieckie bądź austriackie rieslingi. W przypadku win musujących wybierać warto te wytwarzane metodą charmata np. prosecco, najlepiej z kategorii extra dry (aż do 17 gr cukru na litr). Pozorne poczucie słodyczy dają nam również wina czerwone wytwarzane tzw. metodą appasimento – Amarone della Valpolicella czy Valpolicella Ripasso. Dlaczego pozorne? Bo są to wina do kości wytrawne, a za słodkie doznania odpowiedzialne są tu aromaty kandyzowanych owoców, czekolady czy nawet powideł śliwkowych, które wino zawdzięcza procesowi podsuszania gron.

Aromatyczność

Każdy winiarski sceptyk doceni wino o intensywnym bukiecie. Łatwo wyczuwalne aromaty owoców, kwiatów czy roślin czynią trunek zdecydowanie łatwiejszymi w odbiorze. Poszukajmy zatem wśród szczepów zaliczanych do grupy aromatycznych. Pewniakiem będzie tu muscat – prawdziwy król aromatyczności, gewurztraminer pachnący różą, przyprawami czy nawet liczi oraz nowozelandzka wersja sauvignon blanc, kusząca nutami owoców tropikalnych. Kiedy owocowe aromaty nam nie wystarczają, warto sięgnąć po wina dojrzewane w dębinie. Za intensywne nuty wanilii czy kokosa odpowiedzialny jest dąb amerykański, który stosowany jest powszechnie w hiszpańskich regionach RiojaRibera Del Duero oraz w krajach zaliczanych do tzw. Nowego Świata winiarskiego takich Chile, RPA, czy Argentyna.

Kwasowość

Kwasowość to pewnego rodzaju kręgosłup wina – nadaje mu charakteru i stanowi kontrapunkt dla słodyczy i owocowych aromatów. Jednak wina o zbyt wysokiej kwasowości powodują grymas na twarzy niejednego winiarskiego sceptyka. Warto pamiętać, że jest ona domeną win wytwarzanych w zimnym klimacie. Dlatego unikajmy takich regionów jak Burgundia, Szampania czy włoskie Alto Adige. W zamian skupmy się na gorącej j Langwedocji, słonecznej Apulii czy upalnej Murcji i Walencji. Wina te z racji gorącego klimatu mają nie tylko mniejszą kwasowość ale również spełniają dwa poprzednie kryteria. Nęcą aromatami dojrzałych owoców oraz charakteryzują się większą zawartością tzw. cukru resztkowego bądź alkoholu, który jak wiemy szczególnie w naszej szerokości geograficznej jest niezwykle pożądany.

Cena

Kryterium ceny wydaje się być szczególnie istotne na początku winiarskiej drogi. Bo kto o zdrowych zmysłach jest gotowy wydać ponad 300 zł na wykrzywiające Barolo czy surowe Saint Estephe? Szukajmy zatem win jakościowych z mniej znanych regionów czy apelacji. Świetnym wyborem jest portugalskie Alentejo, francuska Gaskonia, hiszpańska Estremadura czy włoska Umbria bądź Sycylia. Kolejna opcją jest kategoria win regionalnych, które w wielu przypadkach nie odbiegają wcale jakością od win apelacyjnych. Warto również poszukać wśród mniej znanych producentów, którzy dopiero budują swoją renomę na rynku winiarskim, a jakość jest ich jedyną szansą na powodzenie.

Uff!, wiemy już praktycznie wszystko. Na koniec chciałabym jedynie zapewnić, że wina, które obecnie wydają się być mało przystępne, za lat kilka staną się obiektem pożądania. Ot, taka naturalna kolej rzeczy. A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak oddać się sztuce przyjemnej degustacji.